Temat klonowania organów wzbudza ogromne kontrowersje. Religijni katastrofiści dopatrują się w tej teoretycznej praktyce skraju ludzkości, wizji ziemi opanowanej przez monstra. Wiele z tego stereotypu zawdzięczamy popularnej kulturze, kultywującej z największym uwielbieniem motyw szalonego naukowca. Od czasów Frankensteina, Dr Jekylla i Mr. Hyde’a, ta nadużywana klisza wciąż powraca – pewien człowiek, pragnący zabawić się w Boga, tworzy w swoim laboratorium potwora nad którym nie potrafi zapanować.
Jak zwykle, wynika to z obawy przed nieznanym – naukowcy w swoich białych fartuchach i zamkniętych laboratoriach nie wydają się być dużo inni od alchemików. Jednakże, od klonowania organów do wizji ludzkości opanowanej przez nieumarłych… jest dosyć daleka droga. Ba, umiejętność sklonowania pojedynczego organu wcale jeszcze nie gwarantuje umiejętności sklonowania człowieka. Równocześnie, może uratować setki istnień ludzkich – ludzi z nieodwracalnie chorymi organami wewnętrznymi, rakiem skóry i setkami innych schorzeń, na które dzisiaj jedynym ratunkiem jest pasujący dawca.
Prawdopodobnie prędko nie znajdziemy rozwiązania tego problemu. Istnieje małe prawdopodobieństwo, że świat nauki zatrzyma się na samych organach. Do tego momentu, minie jednak spory kawał czasu, a już w tej chwili ludzie potrzebują pomocy.

Zainteresowanie biologią, podobnie jak zainteresowanie innymi gałęziami wiedzy, to podnosi się, to znowu opada. Odkrycie struktury DNA i żywiołowy rozwój biologii molekularnej przyczyniły się do rozbudzenia nadziei na wyjaśnienie zagadki życia, zwalczenie najgroźniejszych chorób, przede wszystkim raka, przedłużenie okresu aktywności życiowej. Wszystko to pociągało za sobą wzrost popularności biologii, która pod tym względem wyprzedziła zdecydowanie fizykę. A jednak zainteresowanie to powoli opadało, ustępując nawet pewnemu rozczarowaniu. Istotnie, ćwierćwiecze istnienia biologii molekularnej, mimo niewątpliwych, wręcz spektakularnych sukcesów poznawczych, nie przyniosło dotąd żadnej rewolucji w dziedzinach najbardziej istotnych dla życia społeczeństw, żeby wymienić choćby tylko medycynę i rolnictwo. Od niedawna jednak zainteresowanie biologią znowu rośnie. Stało się to za przyczyną nowej techniki, zwanej dziś inżynierią genetyczną lub sztuczną manipulacją genami. Mimo iż wprowadzenie inżynierii genetycznej do laboratoriów biologicznych nastąpiło dopiero w ciągu ostatnich lat, dziedzina ta ma znacznie dłuższą historię. Wiemy już, że zespoły genów, zlokalizowane w chromosomach, są rezultatem powolnej i długotrwałej ewolucji organizmów. Zapis, jaki stanowią sekwencje zasad w DNA chromosomów, jest wypadkową wielu czynników. Tylko niektóre z nich są dla nas jako tako zrozumiałe, innych możemy się tylko domyślać. Błędy w replikacji DNA — mutacje, poddawane były stałemu ,,przesiewaniu” przez środowisko życia organizmów. Niektóre eliminowane były natychmiast przez dobór, gdyż nie pozwalały ich nosicielom na wydanie potomstwa. Inne zachowywały się przez krótszy lub dłuższy czas w populacji. Czasami zdarzały się duplikacje dające materiał do tworzenia nowych genów. Podobnie przemieszczenia genów wzdłuż chromosomów mogły od czasu do czasu doprowadzać do tworzenia wspólnych jednostek transkrypcyjnych, a w końcu indywidualnych genów, znanych dziś jako geny pofragmentowane. Wreszcie wirusy i elementy insercji przyczyniały się również do powstawania nowych kombinacji genowych.

U niektórych gatunków roślin wyższych zdarza się fuzja całych ich złożonych genomów, wskutek której powstaje od razu nowy gatunek rośliny. Podwojenie się podstawowej liczby chromosomów, jednoczesne dla obu łączących się genomów, pozwala na prawidłowy przebieg mejozy i podziałów komórkowych. To podwojenie jest zwykle skutkiem zaburzenia w rozchodzeniu się chromosomów w czasie poprzedniej mitozy. Zmiany w zestawie chromosomów nie muszą polegać na łączeniu się pełnych kompletów chromosomów. Bardzo liczne są przykłady utrwalania się zmian, które polegały na przeniesieniu, odwróceniu lub podwojeniu tylko fragmentów jakiegoś chromosomu. Jeszcze inne zmiany polegają na tworzeniu się dodatkowych chromosomów z podwojonych fragmentów innych chromosomów. Mimo istnienia pewnej liczby mechanizmów zdolnych do przemieszczania genów między gatunkami (np. profagi, transformacje bakteryjne, elementy insercji, fuzja genomów u roślin) wiele kombinacji genowych nie zostało w przyrodzie prawdopodobnie nigdy zrealizowanych. Manipulacje laboratoryjne z całymi komórkami pozwalały wielokrotnie na uzyskiwanie takich komórek pochodnych, które w Naturze powstać by nie mogły. Były to hybrydy otrzymane poprzez wymuszoną fuzję komórek roślinnych, zwierzęcych czy bakteryjnych. Komórki roślinne i bakteryjne, dla skutecznej fuzji, muszą być najpierw pozbawione ściany komórkowej. Inkubacja w obecności pewnych substancji wspomagających fuzję prowadzi do połączenia się błon plazmatycznych, a następnie do samorzutnego zlania się jąder. W przypadku roślin udało się już uzyskać trwałe komórki hybrydowe, zawierające podwójne zespoły chromosomowe każdego z gatunków składowych. Co więcej, wyhodowano z nich całe rośliny.

Dążenie cząsteczek wody do osiągnięcia maksymalnej entropii prowadzi do „wymuszenia” samoorganizacji struktur su- permolekularnych z podjednostek białkowych. Wspominaliśmy, że organelle komórkowe powstają prawdopodobnie również na zasadzie samoorganizacji. Jest to jednak samoorganizacja nieco wyższego rzędu, podobna być może do procesu, w którego wyniku powstaje bakteriofag T4. Potrzeba tu już nie tylko informacji o sekwencji aminokwasów w podjednostkach, ale również informacji dotyczącej czasu pojawiania się poszczególnych podjednostek. Dochodzimy w ten sposób do genów regulatorowych. Wyznaczając czas pojawiania się i ilości produktów genów struktury pełnią one rolę dyrygenta w koncercie samoorganizacji komórkowej. Czy podobnie jak o samoorganizacji struktur komórkowych można również mówić o samoorganizacji metabolizmu komórkowego? Gen struktury determinuje tu enzym z jego katalityczną funkcją. Gen regulatorowy może w stosunku do enzymów spełniać rozmaite funkcje. Może działać, jak w opisanym już opero- nie bakteryjnym, może też wyznaczać poziom enzymu w zależności od stopnia zróżnicowania komórki w przypadku np. komórek organizmów tkankowych. Co się tyczy organizacji przestrzennej metabolizmu w komórce, jest ona w dużej mierze związana z samoorganizacją struktur błonowych. Ponieważ struktury błonowe zawierają jako swe składniki również enzymy — samo ich powstawanie z góry determinuje pewną topografię aktywności enzymatycznych w komórce. Metabolizm komórkowy, przynajmniej w pewnym zakresie, reguluje się samorzutnie. Można w nim wyróżnić pewną liczbę podstawowych dla komórki parametrów. Chodzi tu o stężenia kluczowych metabolitów, pH, poziom niektórych jonów.

Wszystkie nowe geny, które nie były letalne, wchodziły na stałe do puli genowej populacji. Pochodzenie pul genowych można w pewnym uproszczeniu zobrazować jako swego rodzaju drzewo rodowe. Raz wyodrębnione zespoły genów, stanowiące pulę genową populacji, mogły dalej rozpadać się na poszczególne linie, natomiast przypadki łączenia się z innymi zespołami genów były w przyrodzie rzadkie. Tylko dzięki powszechnemu zjawisku izolacji pul genowych mogło dojść do powstania tak wielkiej różnorodności form żywych, jaka w postaci różnych gatunków istnieje na Ziemi. Jest zrozumiałe, że dobrze dopasowane do siebie geny działają harmonijnie, nagłe natomiast pojawienie się wśród nich grupy obcych genów może wywoływać zaburzenia. Wystarczy przypomnieć efekty, jakie czasami wywoływać może insercja do chromosomu genów wirusa. Reguła izolacji pul genowych, mimo iż w założeniu konserwatywna, ogranicza jednak możliwość przypadkowych zaburzeń w powstawaniu sprawnych organizmów. Pewne wyjątki od tej reguły znajdujemy u drobnoustrojów i roślin wyższych. U zwierząt, a zwłaszcza u zwierząt wyższych, funkcja ustroju wykazuje tak wysoki stopień integracji, że nie mogą tu mieć miejsca ryzykowne eksperymenty Natury, polegające na wprowadzaniu na większą skalę dodatkowych genów z zewnątrz, to jest spoza puli gatunkowej. U drobnoustrojów (bakterii, glonów i jednokomórkowych grzybów) występują plazmidy,, to jest niewielkie, pozachromosomalne fragmenty DNA, przenoszące niewielki zestaw genów, które mogą przenosić się z komórki do komórki podczas fizycznego kontaktu, do którego dochodzi w procesie płciowym. Geny zawarte w plazmidach nie są na tyle izolowane od genów chromosomowych, aby nie mogła zachodzić ich wymiana. Przenoszone w całości plazmidy wzbogacają pulę genów biorcy i mogą przyczynić się do nadania mu, w sposób skokowy, całego zespołu nowych właściwości..